piątek, 13 grudnia 2013

A LIE ALWAYS COMES TO LIGHT 2 - FIRST PART.

HEJ HEJ :) TAK WZNAWIAM SIĘ :)
POSTANOWIŁAM NAPISAĆ JAKBY 2 SEZON WCZEŚNIEJSZEGO OPOWIADANIA :) 

SĄ MAŁE ZMIANKI, MAM NADZIEJE ŻE NIE BĘDZIE ROIŁO TO ŻADNEGO PROBLEMU ;) 
mIŁEGO CZYTANIA ;** 

Minęło pół roku od tamtejszych, żmudnych zdarzeń. W końcu zakończyłam szkołe i za półtora miesiąca dołączę do wymarzonego uniwersytetu w Londynie. 
Ten okres był zadziwiająco spokojny. Od tamtej pory nie widziałam już na żywo Harryego czy pozostałych. Było mi z tym dobrze. Zmieniłam swoje życie począwszy od zmiany mieszkania. Postanowiłam że, na razie nie będe wdawać się w związki. Na cel wybrałam naukę. 
Początek wakacji zapowiadał się wspaniale. Szkoła, którą właśnie opuszczałam, w pierwszy dzień wakacji robi pożegnanie absolwentów. Tamtego wieczoru w szkole mieli zjawić się wszyscy. Za nic nie chciałam zaprzepaścić tego wydarzenia. 
Z samego rana przywitała mnie Tori, podniecona dzisiejszym wieczorem. Prawie że wyciągnęła mnie w piżamie do Galerii. Uspakajając ją, mówiłam że dopiero jest rano. Dziewczyna trochę ochłonęła i rzuciła się na jasną, skórzaną sofę. Po spożyciu wspólnego śniadania, wyszłyśmy na miasto, by zaopatrzyć się na
wieczór. Tori wybrała srebrzystą, długą sukienkę, czarne, wysokie, lśniące obcasy i jescze cienką, przezroczystoczarną narzutę na ramiona. Ja natomiast stałam jak słup soli, przyglądając się przyjaciółce, a moje myśli były tak splątane że nie wiedziałam nawet jak chcę wyglądać.
- A ty masz coś już na oku? - zapytała mnie Tori, zdjemując zakupy z lady.
- Co? Yy. Przepraszam. Nie mam dzisiaj głowy. - odparłam po krótkim namyśle.
- Nie! Tylko Nie to! Choć szybko, patrz ile  tu cudnych sukienek! - zaciągnęła mnie do drugego końca sklepu. - Może tą co? Patrz jaka świetna!- Zaproponowała.
Sukienka, którą trzymała Tori, była skromna, ale zarówno i
wyzywająca. Krótka, czerwona, skórzana sukienka z wyciętym, dużym dekoldem i gołymi plecami. 
- No patrz! Świetna!- zachwycała się Tori i z wieszakiem przypasowywała ją sobie.
- Nie... Nie. Dziś nie chce takiej. Po prostu chce wyglądać skromnie. - Odpowiedziałam.
- Czy naprawdę nie wiesz co to dziś za impreza?! - Mówiła wysokim głosem, machając przy tym rękami.
- Żadna impreza, tylko pożegnanie szkoły. - Odparłam.
- No tak. To nie będzie stypa. Tylko huczne pożegnanie, gdzie każdy będzie się bawił i spożywał alkohol! Ja dziś na pewno sama i trzeźwa nie wrócę do domu!- mówiła Tori.
- To ty, ja chcę spokojnie stamtąd wyjść, nie tak jak ty ostatnio w
Pubie. - Oznajmiłam, a spośród wieszaków wyjęłam kremową, jednolitą, jedwabną i krótką sukienkę.
- Yy.. a może tą? - znów zaproponowała tę samą sukienkę.
- Nie. Chcę to. - Odpowiedziałam i ruszyłaś w stronę kasy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz