Po kwadransie, Przyszedł w końcu Harry. Po jego wyrazie twarzy było widać że jest czymś zdenerwowany.
- Eejj.. Co jest? Czemu siedzisz pod drzwiami? - zapytał i pomógł Tobie szybko wstać.
- Nie wiem, nie moge wejsc do domu.. a... a.. sąsiedzi nie chcą mi pomóc. - odpowiedziałaś próbując powstrzymać łzy.
- Spokojnie.. - wyciera twoje poliki- daj mi klucz.
Harry tak że trudził się z otworzeniem. Przyjrzał się zamkowi dokładnie i stwierdził że został on wymieniony.
- To są tylko takie żarty, prawda? Klucze, twoja mama.. Tak? - zapytałaś mając nadzieje że ten dzień jest zaplanowany tak.
Styles nic nie odpowiedział, spojrzał na Ciebie, wziął głęboki wdech i przytulił Cię.
- Chodź. Mam dla Ciebie niespodziankę. - powiedział z uśmiechem i splątał wasze dłonie.
- Harry, chcę się już położyć.. - powiedziałaś i oparłas się na jego ramieniu.
- Nie długo się położymy.. - opowiedział i zeszliście na dół.
Znów wsiedliście do samochodu. Tym razem wyjechaliście gdzieś za miasto. Harry powiedział że ta podróż może być trochę długa, bo jest to około godziny drogi.
Słońce już zaszło, i ochłodziło sie dosyć. Przez dłuższy czas nie odzywaliście sie do siebie, wkońcu zaczęłaś rozmowę:
- I co tam u mamy..? - zapytałaś.
Harry na to pytanie, strasznie zmienił swój wyraz twarzy. i po ciężkim westchnieniu odpowiedział:
- Nie wiem.. Dziś była wyjatkowo dziwna.. jak nigdy.. Inaczej ubrana, uczesana.. Ziernice miała prawie całe wypełnione.. Kazała mi wejść do piwnicy.. ale zaprowadziłem ją do sypialni i zostawiłem.. - powiedział.
Przez dłuższą chwilę patrzyłaś na Styles'a z niedowierzeniem.. Jego mama nigdy wobec was i w ogóle tak sie nie zachowywała.. ale zadłaś jeszcze jedno pytanie.. :
- A, mówiła coś o mnie?
..
- Prosze, możemy zmienić temat?! - powiedział zdenerwowany.
- Harry! Chce wiedzieć co sie dzieje! Prosze odpowiedz mi..!
- Yyyhh. Tak. Mówiła.. mogę wreście sie skupić na prowadzeniu?! - prawie że teraz krzyknął.
Spojrzałaś na niego ze smutkiem, zacisnęłaś wargi, i odwróciłaś się w stronę szyby.
- [ t.i ] .. przepraszam.. - powiedział i złapał cie za kolano.. - Porozmawiamy jak dojedziemy..
Nie odpowiedziałaś nic.. nawet sie nie odwróciłaś, nie spojrzałaś. Zabrałaś nogi i skuliłaś sie na fotelu.
Harry przystanął gdzieś w środku lasu. Wysiadł z samochodu i wziął Cię na ręce.
- Harry!? Co ty robisz? - powiedziłaś wystraszona.
- Zaaabije Cieee.. - powiedział ciężkim głosem i ruszył w głąb lasu.
Wystraszyłaś się , teraz stałas się łatwowierna przez dzisiejsze sytuacje.. zaczęłaś sie wyrywać i krzyczeć, Styles mocno trzymał Cie w ramionach, zaczęłaś płakać i prosiłaś by cie wypuścił..
Niedaleko było widać już nie wielki, biały dom. Kierowaliście sie tam. Wokół domu było wielkie zaśmiecone podwórze, w rogu stara szopa, a naprzeciwko stodoła. Za pare długich minut Harry otworzył nogą stare, wielkie, białe drzwi. weszliście do ciemego mieszkania, Styles skierował was do jednego z pomieszczeń i rzucił cię na wielkie, dębowe i wygodne łóźko.
- Nie zabijaj mnie...- powiedziałaś po cichu..
- Hahahahahahaha!! - Harry wybuchnął śmiechem. - Przecież żartowałem!
Zapaliło sie światło, przez drzwi i okna do tego pomieszczenia zaczeli schodzić się ludzie krzyczącz " Happy Birthday [t.i] ! "
Siedziałas przez chwile na łózku, nie wiedząc co sie dzieje.. nagle gdy zdałas sobie sprawe że sa to wkoncu twoje urodziny i rzuciłaś się na Harry'ego.
- Wystraszyłeś mnie debilu! - szepnęłaś jemu do ucha.
- Nie chciałem.. - odpowiedział wesoło. - Choć.. chcę Ci coś pokazać - powiedział ze szczerym uśmiechem i znów wziął Cie za ręke i zaprowadził przed drewniany dom...


następny plis tak mnie wciągnęłaś że nie moge :)
OdpowiedzUsuńczekam na next :)
OdpowiedzUsuń