Schodziłaś powoli.. od małego bałaś się piwnic i ciemności. Twoje nogi były tak giętkie jak nie wiadomo ile byś wypiła..
- Harry? - powiedziałaś, a echo odbijało się coraz niżej i niżej.
- Harry, jesteś tu? - zapytałaś po raz drugi lecz nikt sie nie odezwał, a z dołu dochodziły coraz głośniejsze hałasy.
Już zeszłaś prawie z krętych betonowych schodów. hałasy dalej rozlegały się po piwnicy. Wyjrzałaś lekko zza ściany, gdzieś w kącie paliło się małe przyciemnione światełko. Wtedy byłaś juz pewna że to jest Styles.
Wyszłaś już pewnie ze schodów:
- Noo Harry! Szukałam Cię wszędzie! - Powiedziałaś z otuchą.
Lecz w tej chwili, światełko zgasło, hałasy ucichły.. Poświeciłaś latarką w miejscu gdzie widziałaś światło, lecz nikogo ani nic tam nie było.
- Harry? Prosze nie baw sie tak ze mną..! - Powiedziałaś drżącym głosem i rozglądałaś sie po piwnicy.
Jednak nikt sie nie odezwał.
- Harry! - krzyknęłaś.
CISZA.
Chciałaś zadzwonić do Styles'a jednak ty miałaś jego telefon, a swój zostawiłaś w aucie. Zadzwoniłaś więc z jego telefonu do Louis'a.
- Harry? - odebrał Lou.
- Nie! To ja! gdzie jest Harry?!
- Poczekaj, nie wiem.. nie widze go.. A jest tam! Już rozpalili ognisko!
- Cały czas tam był? -zapytałaś nie pewnie.
- Nooo tak, nie dawno gadaliśmy. Czemu w ogóle masz jego telefon?
/ przerwało połączenie /
- Fuck! - Krzyknęłaś.
Chciałaś zadzwonić jeszcze raz, lecz nie było zasięgu..No przecież- jesteście gdzieś na odludziu a ty na dotatek kilka metrów pod ziemią. Nie ma szans by była choć jedna kreska.
Zdałaś sobie sprawe że to nie był Harry. Podeszłaś do tego kąta i poświeciłaś tam latarką. Było tam stare, małe biórko. A na nim duże sznyty od piłowania.
- Kto tu jest?! - powiedziałaś cieniutkim głosem.
Nikt sie nie odezwał.
- Hallo?!
ZNÓW CISZA.
Zacisnęłaś mocno pięści i pobiegłaś w strone wyjścia. Nie miałaś sił już biec po schodach, ale nie poddawałaś się. Myślałaś że coś Cie goni, że chce zrobić Tobie krzywde. Gdy dobiegłaś do drzwi, one zatrzasnęły się tobie przed nosem i odcieły dostęp do światła i innych. Zaczęlaś w nie walić, krzyczeć o pomoc, płakać. Odwrociłaś się nerwowo tyłem do drzwi. zamknęłaś oczy i policzyłaś do trzech. Jeden.. Dwa.. .. Trzy. Wtedy pchnęłaś sie lekko do tyłu ale drzwiczki dalej były zamknięte. Miałaś nadzieje że to tylko sen i dlatego policzyłaś do trzech, ale nie. Jesteś tu, zamknięta w piwnicy, sama. Latarka powoli gaśnie, coraz mniej widać zakurzonej piwniczki. Trzymałaś w ręku telefon Styles'a- nie wiadomo po co. Teraz zamknęłaś oczy i zaczęłaś płakać...


Swietne czekam na next xD kocham <3
OdpowiedzUsuńDziekuje <33 Kocham mocniej <3
UsuńŚwietny dodaj następny <3
OdpowiedzUsuń