Już od kiedy Lou mnie zabrał, nie widziałem [t.i]. Byla jakaś zdenerwowana.. może zamknęła się w aucie? Zadzwonie do niej. Aa nie, nie mam teraz telefonu.
-Ej Tori! Widziałaś [t.i]?! - zapytałem z oddali krzycząc do niej.
- Nie nie widziałam! Może w domu jest! - Odpowiedziała mi.
No więc poszedłem sprawdzić czy przypadkiem nie ma jej w domu.
No i tak jak myślałem - w domu nikogo nie było. Rozjerzałem sie po parterze potem sprawdziłem górę, nikogo nie było. No więc wstąpiłem do kuchni po coś do picia, gdy nagle usłyszałem jak z drzwi zza piwniczki dochodzą jakieś szlochy. Podeszłem więc po cichu do drzwi i złapałem za metalową rączkę. Nagle z tamtąd usłyszałem głos [t.i], nie wiem co ona tam robiła.. Szybko otworzyłem ją, a ona przestraszona rzuciła się na mnie z przerażeniem. Była zaplakana i wystraszona. Panikowała tak, że nie mogła złapać oddechu. Pytała gdzie byłem. Mówiła cos o piwnicy i światełku.. Nie zrozumiałem jej prawie.. Zabrałem ją stąd.
- -
Gdy siedziałaś w piwnicy, słyszałaś jakieś głosy jak by tobie groziły. Zaczęłaś jeszcze bardziej płakać. Nagle usłyszałaś nadchodzące kroki w strone kuchni, a za chwile ktoś przystanął z drugiej strony drzwi. Bałaś się odezwać, nawet wstrzymać swojego płaczu nie potrafiłaś. Nie zdązyłaś mrugnąć, a już znajdowałaś sie w ramionach Styles'a.
Nie wiedziałas od czego zacząć, co powiedzieć, dlaczego tam wogóle weszłaś.. Harry zabrał Cię stąd. Zaprowadził do sypialni bys sie uspokoiła i powiedziała co sie stało..
- Szukałam Cię.. - cicho oznajmiłaś.
- W piwnicy..?! - zapytał Harry z głupią miną.
- Gdzie ty byłeś!? - powiedziałaś głosno.
- Cały czas przed domem.. - odpowiedział.
- To w końcu kto był w tamtej piwnicy?! - krzyknęłaś.
- Nikt. - Oznajmił obojętnie.
...
- Harry.. uważasz mnie za psycholkę?!
- [t.i] no co ty... nie powiedziałem tak..
- Ale pomyślałeś.
- Yy.. mogę przejść? - wtrącił się Malik.
- Naprawde nie.. ale niewiadomo po co tam zeszłaś, a potem nie mogłaś sie otworzyć..
- Tam ktoś naprawde był..- mówiłaś nerwowo, mając łzy w oczach. Chciałaś tylko by Harry tobie uwierzył.
- Juuuż .. ciii.. [t.i] za dużo wypiłaś.. - rzekł Harold. A raczej wmaiał jak by tobie że nic sie nie stało.
Z podwórka dochodziły krzyki wołające was na ognisko, kiełbachy, podpłomyki i piwo.
- idziesz? - zapytał obojętnie Styles.
- Idź, ja zostane tutaj. - odpowedziałaś wpatrując się w podłoge.
- To prześpij sie.. - Powiedział chłodno, a twarz jego zbladła nagle, tenczówki tak że zmieniły sie na jasny, zimny kolor, a ziarnice zmniejszyły sie niczym mały koralik.
- Spróbuje..- odpowiedziałaś chowając sie w starej pierzynie.
Styles wyszedł na zewnątrz i dołączył sie do przyjaciół rozmawiających na wasz temat.
- O czym tak plotkujecie? - zapytał z wymuszonym uśmiechem na twarzy.
- Chyba o kim.. - poprawiła go El..
- O takim Styles'ie i takiej jednej {t.n}..- powiedizaił Zayn wyciągając plonący patyk z ogniska.
- Noooo.. ciekawe.. - oznajmił Harry.
- Ej a co z [t.i]? - Zapytała Perrie.
- Ee żle sie poczuła i połozyła sie..
Ich rozmowy przetoczytły sie tylko już na twój temat. Każdy Cie chwalił i podziwiał. W pewnej chwili, Styles znieruchomiał. Jego oczy skupiły sie na drodze za waszym terenem, przez która powoli przechodziła ciemna, mała postać. Harry wstał i ruszył w jej strone nie odrywając z tamtąd wzroku.
W tym czasie, gdy zasnęłas głęboko, ktos stanął przy twoim łóżku. Postać ta była niewyraźna, ciemna, zakapturzona. Nie była zawysoka, ani za niska..
Swoją zimną, skostniałą dłonią dotknęła twojego zgrzanego czoła a w tym czasie przyśniło Ci sie cos okropnego..
.jpg)




ty psychopatko kc piękne <3
OdpowiedzUsuńŚlicznie pisz dalej !!!
OdpowiedzUsuńŚwietny imagin :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next :)
Mam nadzieję że szybko się pojawi :)