JEŚLI CHCECIE NA BORDOWYM PASKU WŁĄCZNIE - Numb Piano - :)
" Kremowa, krótka, zwiewna sukienka, idealnie leżała na twojej talii. Znajdowałaś się gdzieś w gęstej łące, sama w samo połodunie. Zerwałaś kawałek zboża i powoli ruszyłaś w stronę dojrzałej jabłoni.
Gdy nagle zza niej wyszła młoda kobieta, w czarnej podartej sukience i w rozmazanym makijażu. W okół jej szyji znajdował się gruby, mocny sznur zawiązany w pętle. Był zacisnięty prawie że do jej gardła. Nic ta kobieta nie robiła. Zaczęła kręcić sie w około drzewa, co chwile spoglądając na Ciebie, jak by czekając aż do niej podejdziesz. Przystanęłaś na chwile, rozglądnęłaś się w około czy nikogo prrócz was nie ma.. Jesteście same.. Zrobiłaś mały zawachany korok w jej strone. Kobieta przystanęła. Wzięłaś głęboki oddech i bez namysłu weszłaś pod jabłoń.
Gdy dobrze przyjrzałaś sie kobiecie, zobaczyłaś na jej chudym ciele ciemne siniaki i poobijania. Ona swoją zimną ręką złapała twojego czoła.. Z jej ręki lały sie strumyki ciemnej krwi..
Złapała Cię za rękę i wprowadziła w nie wielki, rzadki las. Czarnowłosa nic się do Ciebie nie odzywała, co chwile obracała się przez prawe ramie i zimnym jej wzrokiem spoglądała czy podążasz za nią.. Nie długo zaczęła tworzyć się mała kamenna droga, która prowadziła do ujścia lasu. Za nim ujrzałaś coś niewiarydodnego...
Wielkie, zadbane pole, a pośrodku biały, ogromy, piękny dom. który teraz tobie Harry sprezentował. Ale nie o to chodziło. Chodziło o to kogo tam zobaczyłaś..
Młodszego nieco z przed dwóch lat Harry'ego, który bawi się z dwójką małych ok. 3-5 lat dziećmi , które wołają do niego ze śmiechem " Tato..". A z tarasu na wilkinowym krześle siedziała właśnie ta smutna kobieta.. Tam wydawała się szczęśliwą "matką?". Nie mogłaś uwierzyć.. tam , tam był Harry jako kochający ojciec.
Zeszłaś z kobietą z niewielkiego wzgórza i skierowaliście sie w strone domu. Spokojnie przeszła ona obok niego, spoglądając na niego z żalem i nienawiścią, a potem spojrzała tak i na Ciebie ale jej odczuciem było współczucie.. O cho jej chodziło..? - Nie wiem.
Dom od wewnątrz był piękny,przestrzenny i ogromnie zadbany.. jednak w mig przemienił się w burdel i jeden wielki haos. Kobieta znów złapała Cię za ręke i zaprowadziła na schody. Na półpiętrze znajdowała się mała 3 letnia dziewczynka, która znieruchomiała i blada leżała z głową pomiędzy belkami.. Kobiecie z jej piwnego oka wypłynęła samotna gorzka łza.
- Ona chyba nie żyje.. - powiedziałaś cicho ze szklistymi oczami patrząc na zimną kobietę.
Skiwnęła ona lekko głową i zakryła swoje zsiniałe usta dłonią. Objęła Cię ramieniem i zaprowadziła w kolejne miejsce domu. - Łazienka.
Roztrzaskana, pobita, szklana łazienka. Po środku stoi pozłacana biała wanna napełniona po brzegi. Wokół niej pełno małych rzczy wyglądające jak przymusem zerwane z kogoś. Pełno krwi i powyrywanych włosów.. Kobieta pwoli zbliżyła się ku wannie, i upadła z płaczem na kolana.. Sama gdy to zobaczyłaś, rozpłakałaś się. Mimo że nie wiedziałaś prawie co wgóle tu sie stało...
W nie wielkiej wannie pływał twarzą pod wodą znieruchomiały, blady i zminy 5 letni chłopczyk. Nie wiedziałas kto to mógł zrobić. jedynie myślałaś.. " Co za potwór do takich rzeczy jest zdolny..? "
Przytuliłaś zapłapkną kobietę i wytarłaś jej łzy z bladych polików, jednak i tak zaraz strumienie znów zaczęły się wylewać. Pomogłaś jej wstać. z opadniętą głową kobieta znów wyszła, ty na współczucie, położyłaś na chwilkę swoją dłoń na zimne ramie zwłok chłopca. Teraz kobieta zmierza w dół, zza okna patrzy przez chwilę jak " Harry wyjeżdża czerwonym Jeep'em z ich ziem." Jej twarz staje sie jeszcze bardziej ponura..
Prowadzi Cię do kuchni, po lewej stronie znajdują się te same drewniene drzwiczki. Kobieta otwiera je powoli. Zeszłyście już praiwe na sam dół, gdy nagle tam rozlega sie ogromy hałas. Szybko sprawdziłaś co sie stało. Tam zobaczyłaś trząsącą sie kobietę w czarnych włosach i śnieżno białej sukni, która trzymała się za gardło i zwisała z grubej rury przy suficie. Wytraszyłaś się. Ona sie wiesza! W kącie piwniczki było to małe biórko, a w nim wbita siekiera. Wzięłaś narzędzie i zaczęłaś z całej siły walić w tą rurę.. lecz gdy puściła, było już za poźno. Kobieta w czarnej sukni - znkinęła. Wisielcem okazała się właśnie ona.. Ale jaki był powód tych 'morderstw'?
Nagle usłyszałaś jak ktoś schodzi w dół. Szybko schowałaś kobiete gdzieś w kącie i w ostatniej chwili zgasiłaś swiatełko. Stanęłaś nieruchomo w najciemniejszym miejsu i wstrzymałaś głęboki oddech. Nagle usłyszałaś bardzo przestraszony głos " - Harry? Prosze nie baw sie tak ze mną..! ". Wtedy po ścianach piwwnicy powoli przeszłaś do schodów, ktoś zaczął po nich uciekać, ale ty wyprzedziłaś tą osobę i szybko zamknęłaś przed nią drzwi... Ktoś stamtąd prosił o pomoc, lecz ty odeszłaś.."


.png)

Bardzo mi się podoba to opowiadanie,naprawdę.
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz :)
Bardzo wciągające i ciekawe.
Pisz dalej mam nadzieję że szybko się pojawi kolejny rozdział :)
Ojejku dziekuje <33 ;3
UsuńJutro około 15 wstawie kolejny rozdział ;**
Super <3
UsuńSwietny blog :)
OdpowiedzUsuńhahah wzielas to zdj Elizabeth ;* ! ;>>
OdpowiedzUsuń