Tori od azu pobiegła założyć zakupione rzeczy, bojąc się że spoźnimy się na rozpoczęcie.
Tak że postanowiłam tak zrobić. Wyjęłam z torby zakupioną sukienkę i zwinnie założyłam ją na siebie. Przejrzałam się dokładnie w lustrze a potem zwróciłam się do szafki z butami i wyjęłam z niej czarne mokasyny. Szybko wśliznęłam w nie obie stopy i założyłam jeszcze czarną marynarkę. Na ręke wsunęłam złotą bransoletkę, tunele tak że założyłam złote, lecz pomyślałam jeszcze o braku łańcuszka. Wysunęłam dolną szufladę z szafy i rozpoczęłam szukanie. W pośród różnych ozdób, dojrzałam coś. Był to naszyjnik, który dostałam w zeszłym roku od Harrego. Ze złością zacisnęłam go w pięści, a intuicja szeptała bym wyrzuciła. Jednak nie zrobiłam tego. Powoli rozchyliłam dłoń, przyjrzałam się jemu i we fragmentach przypominał mi się tamtejszy dzień w którym go dostałam. Harry wręczył mi go mówiąc " Kocham Cię Tak Bardzo..". Zrobiło mi się smutno, ale nie wiadomo z jakiego powodu, założyłam go na szyję. Wtedy wyglądałam idealnie. Ostatecznie przejrzałam się w lustrze i zwróciłam się do Tori.
Około osiemnastej byłyśmy całkowicie gotowe. Wychodząc z klatki schodowej ze śmiechem, trzymając się za ręce, naprzeciw domu dostrzegłam znajome auto. Przypadkiem zacisnęłam mocno dłoń przyjaciółki i od razu przeszło mnie dziwne przeczucie.- Ej, coś się stało? Bardzo z bledłaś. - Zapytała troskliwie Tori.
- Nie nic.. myślałam że... Zresztą, nieważne chodźmy. - Odpowiedziałam i ruszyłyśmy w stronę ulicy.
Dziewczyna zaszła jeszcze do garażu po samochód, a ja czekałam niespokojnie na nią przy furtce.
Ktoś doglądał mnie z drugiej strony ulicy. Przestraszyłam się i szybko pobiegłam do niej.
Po piętnastu minutach byłyśmy już na miejscu. Przyjęcie już się rozpoczęło. A gości było tłumy. Wmieszałyśmy się w otoczenie mówiąc " In The End! " i zaczęłyśmy świętować. Gdy już dostatecznie się zaciemniło, zaczęłam dostrzegać znajomą twarz pomiędzy ludźmi. Nie raz, nie dwa przystawałam chcąc dowiedzieć się kto to, lecz zawsze ten ktoś już znikał. Zgubiłam gdzieś Tori, zostałam sama. Postanowiłam przysiąść do baru, odpocząć chwile. Zamówiłam silnego drinka i zasiadłam na sofie. Doglądając jak znajomi się bawią, znów przeszło mnie tamto uczucie, tylko teraz jakby wyraźniejsze, jakby ktoś mnie dyskretnie obserwował. Rozejrzałam się w okół siebie, lecz niczego dziwnego nie dostrzegłam. Wróciłam do spożywania napoju. Na prawym policzku, poczułam lekkie zimno. Teraz bardziej wrażliwiej spojrzałam w prawą stronę. Lecz znowu nic. Według mnie robiło się coraz dziwniej. Chciałam już wstać, lecz ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Powoli obróciłam się, a za sobą ujrzałam usmiechniętego po uszy przyjaciela Roba.
- Hej Emma! Co ty taka zmieszana? - zapytał miło.
- Oo Rob! Nie nic.. zgubiłam Tori. - Odparłam z ulgą.
- Hah. Akurat widziałem ją przed chwilą z Jeromem. - Powiedział. - Aa to dobrze. - Uśmiechnęłam się.
- To... może zatańczymy? - zapytał nieśmiale.
- Tak, chętnie. - Odstawiłam drinka i złapałam przyjaciela za rękę.
Weszliśmy na parkiet. Nawzajem uśmiechaliśmy się do siebie i spoglądaliśmy w nasze oczy. Rob chwycił mnie w tali, ja owinęłam swoje ręce w okół jego szyi. W tle leciało Story of my life. Oparłam się na jego ramieniu i zamknęłam oczy, wsłuchując się w muzykę. Nie sprawiło mi jednak to żadnej przyjemności, wręcz przeciwnie - wspomnienia powróciły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz