Natychmiast odskoczyłam. Chłopak patrzył na mnie, nie wiedział co się stało, dlaczego to zrobiłam. Przez chwile stałam nieruchomo, wpatrując się swoimi dużymi oczami w niego. On podszedł do mnie powoli i zapytał delikatnie łapiąc moje prawe ramię:
- Ej.. Wszystko w porządku?
- Tak, tak. Przepraszam... Ale chyba już za dużo wypiłam. - odpowiedziałam łapiąc się za głowę. - Chcę już wrócić do domu...
- Odwieźć Cię? Nic nie piłem. - Zaproponował.
- Tak, dziękuje. - Odparłam z uśmiechem.
Rob objął mnie ramieniem, widział że niezbyt dobrze się czuje. Wychodząc z holu, zaczepiła nas Tori.
- A gdzie to wy się wybieracie?! - zapytała nietrzeźwa przyjaciółka, ledwo stojąc na nogach.
- Do domu już, choć Tori, na Ciebie też pora. - Powiedziałam lekko łapiąc ją za rękę.
- Ale ja chcę tu jeszcze zostać... - wieszała się na mojej szyi.
- Nie przeginaj. Wystarczy. - Oznajmiłam poważnie.
- Ech... No więc... F*ck School! - Wykrzyczała pokazując środkowy palec i wyszła na zewnątrz.
Rob podwiózł nas pod sam dom. Widząc w jakim stanie jesteśmy odprowadził nas pod same drzwi mojego mieszkania. Tori od razu weszła do środka, a chłopak chciał bym chwile poczekała:
- Więc dziękuje za ten miły - krótki wieczór. - Powiedział, lekko trzymając mą dłoń.
- Ja też. - odpowiedziałam unosząc prawy kącik ust.
Chwile staliśmy w ciszy, patrząc się na siebie. Rob próbował coś zrbić, lecz nie był pewny... Zbliżył się bardziej do mnie i podniósł lekko mój podbródek. Tę niezręczną chwile zastąpił pocałunkiem. Po chwili opanował się i odstąpił krok do tyłu:
- Przepraszam, nie powinieniem... - powiedział kierując wzrok w podłogę.
- Nic się nie stało! - odpowiedziałam zafascynowana po chwili.
- Cieszę się... To może już ja pójdę...
- Dobranoc! - zażyczyłam z lekkim uśmiechem.
- Dobranoc. - odpowiedział uroczo i zbiegł ze schodów.
Nie weszłam do domu, póki przyjaciel nie znikął z zasięgu mojego wzroku.
Oparłam się o drzwi i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Czyżby czułam stado motyli w brzuchu?
Wchodząc do salonu, zuważyłam na dywanie leżacą Tori. Znów uśmiechnełam się i położyłam się obok.
...
Rankiem, obudziła mnie jęcząca przyjaciółka. Kuliła się z bólu i wyła w niebogłosy.
Wstałam z twardej, zimnej podłogi, poklepałam ją po ramieniu i ruszyłam do kuchni po tabletki uśnieżające ból.
Wracając przez korytarz, pod drzwiami ujrzałam białą kopertę.
Podniosłam ją. Nie była wcale zaadresowana...
Dałam przyjaciółce lek i zasiadłam na kanapie patrząc cały czas na kopertę.
W pierwszej chwili pomyślałam że być może był to Rob.
Z tą nadzieją i lekką ulgą otwrzyłam list i zaczęłam czytać treść kartki.
Po paru minutach wpatrywałam się w gołą, piaskową ścianę.
Zbledłam, moje ciśnienie lekko skoczyło, a serce przyśpieszyło swą pracę.
Upuściłam dwie kartki na podłogę, nie odrywając zwroku ze ściany.
Po chwili ocknęłam się.
Wyglądałam na zdenerwowaną i przestraszoną.
Złapałam się za głowę, opierając ręce na kolanach i powiedziałam:
- Nie, to niemożliwe!
...

Pisz dalej jestem bardzo ciekawa czy to harry lub ktos z grona tych ludzi ktorzy siedzieli przy tym ognisku w pierwszym sezonie . kiedy bedzie kolejna czesc
OdpowiedzUsuńOki ;3 jejku jak miło że czytałaś 1 sezon <33
UsuńSuper rozdział!Zaczęłam go dziś czytać dzięki FB i jest świetny!
OdpowiedzUsuńDziękuje <3
Usuń