niedziela, 26 stycznia 2014

ZAYN & ALICE - PART 1

Cześć, cześć.
Niestety A Lie Always Comes To Light nie będzie już kontynuowane. Powód? Niestety popsuł mi sie telefon gdzie było tam kilka kolejnych napisanych części. A z głowy niestety ich nie przywróce.. 
Teraz będę pisać opowiadanie o Zaynie, które dodaje na stronkę, będe tu umieszczać każde części troszke urozmaicone obrazkami .  Miłego czytania. :) 


" Drogi przyjacielu,                                                                                         14th September 2012

Od twojego odejścia odzywam się po raz pierwszy do Ciebie. Nie przyznam że było łatwo. Bez Ciebie szkoła i całe moje życie stało się jednym wielkim koszmarem. Każdy powtarza mi, że nic się nie zmieniłam po powrocie z wakacji. Ale to nie prawda. Ogromnie się zmieniłam. Nie jestem już taka  jak za tych poprzednich kiku miesięcy. Jestem rozdarta od środka. Zagubiona. Lecz staram sie tego nie okazywać przed rodzicami. Ojciec myślał już, że kompletnie zwariowałam. Gdyby nie mama, wtrafiłabym do domu smutnych ludzi. Starałam się tak bardzo. Ale to koniec i nic nie ma już znaczenia. Spróbuje zacząć od nowa, lecz nie obiecuje." 


                                                                     Alice. "

Po zamknięciu koperty, Alice spojrzała przez okno na księżyc w pełni. Pomyślała o przyjacielu do którego właśnie pisała. Podparła się łokciami o parapet i położyła swoją głowę na dłoniach, po czym zamknęła oczy.

6:30 AM:

- I kolejny dzień do przeżycia... - pomyślałam jeszcze nie wyjmując głowy spod białej pościeli.
Wyciągjąc jedynie rękę, wyłączyłam piszczący budzik. Z dołu było czuć już poranne naleśniki mojej mamy i codzienne kłótnie młodszych braci bliźniaków. Próbując zignorować wszystko, postanowiłam zasnąć jeszcze raz, tym bardziej wtulając sie w kołdrę. 
- No już kochanie, wstawaj i biegiem na śniadanie. - Usłyszałam miły głos Roberta, mojego taty, który właśnie schodził na dół.
- Już idee.. - powiedziałam leniwo.
Za chwile poczułam jak ktoś chwyta mnie za nogi i tułów i podnosi do góry. Tak właśnie tata przymusem zanosi mnie na dół w pościeli.
...
- Tato! tato! Czemu ty ją ciagle nosisz!? - krzyknął Brian,  który grzebał czerwoną kredką w nosie.
- Tato! Tato! Ja też tak chcę! - Dyskutował drugi bliźniak Ryan, który wspinał się właśnie na biblioteczkę.
- Ja Was za to zanoszę do łóżka, gdy usypiacie przed telewizorem. - Oznajmił.
Nastepnie Robert posadził mnie na barowym krześle i zabrał moją pościel. Mój codzienny wygląd odstraszał braci, z czego zawsze byłam zadowolona, gdy widziałam ich miny. Ukochana mama podeszła do mnie i przytuliła mnie mocno, specjalnie też by przylizać moje sterczące włosy. Po śniadaniu została jeszcze godzina to zaczęcia lekcji w szkole. Spokojnie poszłam na górę i leniwie zaczęłam przegladać rzeczy w mojej szafie. Tak wyglądają codziennie moje poranki. Wychodząc gotowa z pokoju, zauważyłam kopertę którą wczoraj zostawiłam na biurku. Wślizgnęłam ją do torby i z komody zabrałam zapalniczkę.  


5:45 PM:

Wbiegłam zrozpaczona do domu. Torbę z książkami zgubiłam gdzieś przed domem. Z hukiem zatrzasnęłam drzwi i z płaczem  pobiegłam do mojego pokoju. Skryłam się w najbezpieczniejszym dla mnie miejscu - łóżku. Za chwilę usłyszałam głos mojej zatroszczonej mamy, która właśnie wbiegała za mną po schodach.
- Kochanie... - powiedziała cicho i zapukała w drewniane drzwi.
- Odejdź! - krzyknęłam.
- Ali, kochanie prosze otwórz.. co sie stało? Chcę Ci pomóc! - mówiła.
- Nie rozumiesz kurwa!? Odejdź! - wydarłam się.
Po chwili ciszy dotarło do mnie że skrzywdziłam ją niepotrzebnymi słowami. Nie chciałam krzywdzić ludzi, tak jak oni krzywdzili mnie. 
- Mamo! .. Przepraszam! - Wybiegłam i zobaczyłam płaczącą mamę siedzącą przy kremowej ścianie. - Proszę nie płacz, przepraszam! Nie chciałam! - Mówiłam i płakałam razem z nią.
- Chcę tylko z Tobą porozmawiać, pomóc Ci... Nie chce by twój tata dopiął swojej obietnicy! - Mówiła ocierając łzy.


" Kochany przyjacielu,                                                                                       28th September 2012

Minęło dwa tygodnie od pierwszego mojego listu... Przepraszam, ale to był kolejny trudny okres dla mnie. Szkoła stała się piekłem, a ja tą nieszczęsną ofiarą. Przez to uraziłam uczucia mamy. Gdy ojciec zobaczył jak obie płaczemy, od razu rzucił się do mnie. Znałeś go ze strony agresji, był człowiekiem bez hamulców... Mimo to jest troskliwym, kochającym tatą, co go to usprawiedliwia. Tydzień temu, mama wraz z tatą postanowili byśmy przenieśli się do Londynu. Rzuciłam szkołe, wagarowałam, dobrze zaczęli dostrzegać mój zmieniający sie stan. Od teraz nie będe chodzić do szkoły. Zajęcia będzie mi udzielać jakaś kobieta idywidualnie w domu. W sumie nawet z tego nie jestem szczęśliwa. Większe miasto, więcej problemów, gorszy stan...  Nie wiem jak to będzie.

                                                                                     Alice. " 

- Czemu nie urządzasz swojego pokoju? – zapytała mama wchodząc bez pukania.
- Nie potrzebuje wyaranżowanego pokoju. -  powiedziałam szybko chowając przed chwilą skończony list.
- Alice...  już tydzień mieszkamy tu, a ty dalej nic a nic się nie zmieniłaś..
- Może już taka jestem.. – rzuciłam obojętnie.
- Nie taką córke wychowałam. – oznajmia zasmucona wychodząc z mojego pokoju.
Pierwszy dzień nauki indywidualnej wypadł okropnie.  Nauczycielka kazała mamie zapisać mnie na lekcje muzyki, bym w taki sposób potrafiła wyrazić swoje uczucia. Od razu pomyślałam co za idiotyzm. Oczywiście. Mama posłuchała dziwacznej kobiety i  umówiła mnie z jakimś znanym muzykiem. Wszystko wyśmiałam zaraz po tym jak nauczycielka  przekroczyła próg naszego domu po zajęciach. 

Tydzień później: 

Nastolatka jeszcze przesypiała sobotni poranek. Gdy nagle obudziły ją dochodzące z dołu dzwonienie do drzwi. Bardzo niechętnie wstała z łóżka i powolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi.

- Dzień Dobry! Czy to dom Pani Anny... 
- Tak. - przerwałam mężczyźnie nie otwierając jeszcze zaspanych oczu.
- Mam uczyć jej córkę muzyki, a raczej wrażania uczuć...
- Co?! – natychmiast się obudziłam a przed sobą ujrzałam wysokiego, przystojnego, uśmiechającego się, młodego Mulata. 



1 komentarz:

  1. Bohaterka pisze do przyjaciela który nie żyje? Czy żyje on? :D Zajebiaszcze opowiadania piszesz:* <3

    OdpowiedzUsuń