Nastolatka jeszcze przesypiała sobotni poranek. Gdy nagle obudziły ją dochodzące z dołu dzwonienie do drzwi. Bardzo niechętnie wstała z łóżka i powolnym krokiem ruszyła w stronę drzwi.
- Dzień Dobry! Czy to dom Pani Anny...
- Tak. - przerwałam mężczyźnie nie otwierając jeszcze zaspanych oczu.
- Mam uczyć jej córkę muzyki, a raczej wrażania uczuć...
- Co?! – natychmiast się obudziłam a przed sobą ujrzałam wysokiego, przystojnego, uśmiechającego się, młodego Mulata.
- Coś się stało? - zapytał Mulat przytrzymując mnie za ramię.
- Nie, nie... ty jesteś...
- Aa no tak! Nie przedstawiłem się! Jestem Zayn Malik, a ty musisz być...?
- Alice Morgan. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Czyli to ty będziesz moją uczennicą? - Odpowiedział tym samym gestem.
- Tak ja.. Ojej! Przepraszam! Tak trzymam Cię tu na progu! Prosze Wejdź!
Od razu spodobał mi się ten chłopak. Czułam że nie jest on jak każdy inny. Jest miły, uprzejmy. Pierwsze wrażenie przecież najważniejsze. Usiedliśmy więc w salonie. Przygotowałam nowemu znajomemu a raczej nauczycielowi herbatę i usiadłam w skórzanym fotelu.
- Więc Alice, dlaczego chciałabyś wyrażać uczucia poprzez muzykę? - Zapytał.
- Najchętniej wcale bym nic nie wyrażała. Moja nauczycielka, twierdzi że jestem zamknięta w sobie, przez co nauka wcale mi nie wchodzi. Ale ona nie zna mojej przeszłości więc nie może od razu stawiać takich tez. Kazała mojej mamie załatwić właśnie te zajęcia muzyczne..
- Aa.. rozumiem. Czyli nie chciałabyś spróbować? Oczywiście nic na siłe... - mówił.
- Nie. Znaczy... nie wiem.. Ale zawsze warto spróbować. - odparłam z uśmiechem. - Tylko ja w tej dziedzinie nie potrafie nic. Skrzecze jak kura pazurem, a o instrumentach nie wspomne. - powiedziałam.
- Haha! Spokojnie.. od tego się zaczyna. - powiedział sympatycznie.
* Uśmiechnęłam się *
- Przepraszam w ogóle że przyjechałem tak bez zapowiedzi i jeszcze rano, widze że obudziłem Cię...
- Ahh! No tak przepraszam za tą piżamę, jeszcze nie rozpakowałam się do końca i szlafroka nie mogę znaleść. Ale nic nie szkodzi. Mama nie lubi jak tak długo śpię.
- Haha dobrze, dobrze. Ja tylko tak na rozmowę krótką by poznać Cię i ustalić daty lekcji. - powiedział odkładając kubek herbaty.
- To teraz nie jest lekcja? - zapytałam.
- Nie nie.. nie będę marnował Tobie soboty, pewnie masz wiele ciekawszych zajęć..
- Nie wydaje mi się by siedzenie przed telewizorem czy samej w pokoju było ciekawym zajęciem.. - odpowiedziałam wesoło.
- Ale zawsze coś. - uśmiechnął się szczerze. - No dobrze... Wtorki o 18 i w takim razie Soboty o 16 pasowałyby zajęcia? - zapytał.
- Jak najbardziej! - Odpowiedziałam.
- No dobrze. Dziękuje za herbatę, ja już będę się zbierał. - Powiedział wstając z sofy.
- Dobrze odprowadzę Cię do drzwi.
...
- Miło było Cię poznać Alice. - Powiedział wesoło.
- Nawzajem. - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Do do zobaczenia we Wtorek!
- Do Wtorku!
...
- O-mój-bo-że! - Powiedzialam sama do siebie, ześlizgując sie z dębowych drzwi i uśmiechając się sama do siebie.
Poniedziałek 07:02 PM:
- Chryste! Dzieciaku skup się! - krzyczała na mnie nauczycielka.
- Nie nauczy mnie tego Pani! Nie potrafie! - powiedziałam rzucając ksiązką od matematyki.
- Nie, nie mam siły.. Idź! Dolej mi kawy. - rozkazała.
- Dobra. - mruknęłam pod nosem i ruszyłam do kuchni.
Podczas zagrzewania kawy, na myśl przyszedł mi jeden niegrzeczny pomysł. Pobiegłam do szafki z lekami i cicho wzięłam biały flakonik z napisem "Lek Na Przeczyszczenie". Dyskretnie wsypałam małą zawartośc flakoniku do napoju kobiety i energicznie zamieszałam. Po pięciu minutach kobieta wybiegła w podskokach z mojego domu potrącając przy tym moich rodziców w przejściu.
- Ma Cie już dość? - zapytała ździwiona mama.
- Nie. Brzuch ją zabolał. - Oznajmiłam.
Wtorek 17:52 PM:
- Jeeezu?! Czego znowu?! - warknęłam, wyślizgując sie z mojego łóżka, słysząc dzwonienie do drzwi.
...
- Tak? - otworzyłam drzwi znów nie otwierając przy tym oczu.
- Witaj Alice. Gotowa na lekcje muzyki? - usłyszałam znany już mi głos.
- Pan Malik! - krzyknęłam i natychmiast obudziłam się. - prosze wejdź!
- Czy znowu obudziłem? - zapytał wieszając swoją kurtkę.
- Yy.. nie nie. Po prostu nie miałam dzisiaj lekcji i odreagowywałam stres po wczoraj.. - powiedziałam.
- Aa tak słyszałem... Panna May ma podobno grypę żołądkową czy coś. - powiedział.
- Ups. - szepnęłam pod nosem.
- To co więc, zasiadaj do pianina! - oznajmił.
...
- Z czym kojarzy Ci się ten dzwięk? - zapytał po zagraniu akordu a-moll.
- Z pianinem? - Odpowiedziałam.
- Haha.. ale użyj wyobraźni. - Poprosił powtarzając akord. - Zamknij oczy, skup się i wyobrażaj sobie cokolwiek.
- No nie wiem... z lasem. - powiedziałam po chwili.
- Dobrze. A ten?- Zapytał wykonując akord d-moll.
- Yy... Z bólem.
- Jakim bólem?
- Takim, co codziennie czułam w szkole.
- Z ludźmi.
- Teraz?
- Przemoc.
- Teraz?
- Mną...
- A to..?
- Przepraszam. Możemy przerwać na chwilę? - powiedziałam wstając z krzesła.
- Tak... oczywiście..
Zerwałam się nagle i odstąpiłam od pianina. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że taka rzecz potrafi ze mnie tyle wydusić. Było mi z tym głupio. Nagle wszystkie poprzednie wspomnienia wrociły, a ja znów poczułam się jak wtedy..
" ... Zayn nie powtórzył już potem tego ćwiczenia. Uznał że dzisiejsza lekcja była dość wyczerpująca. Natomiast nie opuścił od razu mojego domu. Został ze mną jeszcze przez jakieś dwie godziny. Te dwie godziny były wypełnione żywą rozmową. W końcu wyrzuciłam z siebie wszystko co cisnęło mi się na sercu. W końcu Zayn mnie prawie nie zna i dobrze zrozumiał moją sytuację. Tak jak myślałam. Jest on wspaniałym, uczuciowym człowiekiem. Potrafi porozmawiać, pocieszyć. Myślę że polubie to miasto. Postaram się zmienić i jak najwięcej wyciągnąc z tych lekcji.
Tęsknie i Kocham. Alice. 9th October 2012 "



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz